Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black sabbath. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black sabbath. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 kwietnia 2015

Red Scalp - EP no. I (2014) - recenzja płyty

Polacy nie gęsi i swój stoner mają. Istniejący od 2012 roku zespół Red Scalp z Pleszewa prezentuje się naprawdę okazale. EP-ka, która wpadła mi w ucho zawiera czterdzieści trzy minuty dobrej muzyki (album można pobrać za darmo ze strony lub kupić).

Red Scalp - EP no. I
Red Scalp - EP no. I

Sześć utworów nagranych w 2014 roku w StudioPlay oraz w "Scalp`s Place" pokazuje wysoki poziom kapeli, która porusza się w klimatach stoner rocka, psychodelii oraz hard rocka. Artyści nie ukrywają oczywistych inspiracji Black Sabbath (a kto grający "pustynnego rocka" mógłby robić inaczej?). Widać to na każdym kroku, w każdym riffie, w klimacie płyty. Nisko nastrojone gitary, bezdroża, piasek, Indianie, psychodeliki - to czuć w ich muzyce.

Czym zatem ta kapela różni się od innych stonerowych zespołów? Na pewno dobrym przykładem pomysłowości zespołu jest nasiąknięty indiańskim duchem numer "Tatanka" (kto oglądał "Tańczącego z wilkami" łatwo rozszyfruje tytuł). Rytualne śpiewy, rewelacyjny refren i zapadający w ucho sabbathowy riff. Takich wyrazistych basistów jak Łukasz Jankowski lubimy. Posłuchacie, zrozumiecie o co chodzi.
Plusem albumu jest również jego różnorodność. "Helliocentric" może zmylić? Czy to polski band? Tak! Świetny riff brzmiący jak Black Label Sobiety (charakterystyczne gitarowe piski Zakka Wylde`a). Odpowiedni kopniak na otwarcie. Psychodeliczny "Sweet Pill II" mieli mózg niczym meskalinowa maszynka. O zajebistości "Tatanki" już wspominałem? Solówki to następny atut "EP no. I" - miłośnicy gitar będą usatysfakcjonowani.



Album "EP no. I" stanowi dobry prognostyk na przyszłość - narodziła się porządna kapela spod znaku stonera. Jednak już dziś wiemy, że to nie musi być zespół, który wiernie kopiuje sprawdzone patenty, tylko kapela z własnym stylem. Życzę zatem Red Scalp, aby nie zatracili zmysłu tworzenia ciekawych numerów i dalej się rozwijali. W końcu to debiutanci. Powodzenia!

Lista utworów:
1. Helliocentric
2. Sweet Pill I
3. Jackie Boy
4. Tatanka
5. Sweet Pill II
6. Sin City

środa, 20 sierpnia 2014

Ulubione tematy muzycznych sporów

Gdyby zrobić ranking zagadnień, o które fani muzyki kłócą się najczęściej, to poniższe tematy znalazłyby się w czołówce. Zwykle różnice zdań dotyczą wokalistów, reaktywacji po latach czy diametralnych zmian brzmienia. Niektóre z poruszonych poniżej kwestii bardziej pasują jednak do nonsensopedii, niż do poważnych dyskusji.

Metallica skończyła się w latach 80 lub na Black Album
Przedstawiciele Wielkiej Czwórki thrash metalu nagrali 11 płyt studyjnych (jedną z Lou Readem) oraz kilka minialbumów, koncertówek i kompilacji. Jeśli w latach osiemdziesiątych trzymali się ostrego metalowego brzmienia, to w kolejnych dekadach muzycy Metalliki próbowali innych rozwiązań, dzięki czemu wyszły płyty hard rockowe, album z coverami, koncert z orkiestrą symfoniczną czy nawet dzieło zahaczające momentami o nu metal* ("St. Anger"). Wśród zarzutów jakie formułuje część fanów pojawia się ten, że zespół od czasów czarnego albumu (albo już od "...And Justice for All" z 1988 roku) nie nagrał niczego dobrego, że błędem było porzucenie thrash metalu. Jako argument często w dyskusji przytacza się przykład Slayera, który "pozostał wierny swoim ideałom". Cokolwiek by to nie znaczyło, krytyków Metalliki ostatniego dwudziestolecia szczególnie bolą takie płyty jak album "Lulu" wydany wspólnie z Lou Readem. Tu można się zgodzić, ale czy faktycznie "Death Magnetic" też zasługuje na potępienie?

Metallica - Tour 1991
Metallica - Tour 1991


Black Sabbath i Ozzy Osbourne
Spory związane z sabbathami dotyczą wokalisty/wokalistów. Istnieje obóz Ozzy`ego Osbourne`a, jest też fanklub Ronniego Jamesa Dio. A przecież frontmantów było o wiele więcej. Z Black Sabbath występował też wokalista Deep Purple - Ian Gillan czy Glenn Hughes oraz Tony Martin**. Najwięcej kontrowersji budzi Ozzy. Artysta potępiany jest za jednowymiarowość śpiewania, ale są też  wyznawcy, którzy traktują charakterystyczną manierę wokalną Osbourne`a jako znak pewnej epoki i symbol hard rocka, prekursora heavy metalu z nutą okultyzmu. Black Sabbath i Ozzy to jednak solidna firma, a wydana w 2013 roku płyta świadczy o tym, że panowie nadal potrafią zatrząść sceną muzyczną.

Slayer bez Hannemana
W 2013 roku śmierć gitarzysty zespołu wywołała szok w środowisku muzycznym. Oczywistym stało się, że metalowa scena od tego momentu nie będzie już taka sama. Jeff Hanneman cierpiał na alkoholową marskość wątroby, genialna maszyneria riffów przegrała z konsekwencjami nałogu. Jakiś czas później okazało się, iż zespół nie zakończy działalności i nadal będzie grał. Pod adresem Slayera posypało się za mnóstwo krytyki - jak to możliwe?! zespół bez Hannemana?! Negatywnie do obecnej sytuacji nastawiony jest były perkusista zespołu - Dave Lombardo: Można by to łatwo naprawić. Nigdy nie prosiłem o nic więcej, niż bycie traktowanym jednakowo. Na pewno popełniłem różne błędy, ale nigdy moją intencją nie było odejście. Kto doprowadził ten zespół do świetności? To, co tam się teraz dzieje mnie obrzydza. Jeff nie chciałby, żeby do tego doszło - podobnie jak ja [źródło: terazrock.pl]. Z kolei Tom Araya zapowiada nową płytę jako hołd złożony Jeffowi, którego na koncertach zastępuje Gary Holt (gitarzysta formacji Exodus, a od 2011 roku również muzyk Slayera). Fani są podzieleni...

Slayer
Slayer (źródło: slayer.net)

Reaktywacja Led Zeppelin
Nie mam żadnych sensacyjnych wiadomości, zespół po śmierci perkusisty Johna Bohnama w 1980 roku zawiesił działalność. I tylko raz ją wznowił. Było to w roku 2007, kiedy Led Zeppelin dali jeden jedyny koncert w londyńskiej O2 Arena. Wtedy w rolę pałkera wcielił się syn Johna - Jason***. I choć muzycy podkreślali, że tamten występ był wyjątkiem, to niejednokrotnie w prasie pojawiały się wzmianki o możliwym wznowieniu działalności zespołu. Podobno nawet swego czasu artyści pracowali nad nowym materiałem (Jason Bohnam, Jimmy Page, John Paul Jones), jednak szansę ponownego występowania na jednej scenie przekreśliła postawa Roberta Planta, który stanowczo wykluczył taką opcję: Trasa byłaby absolutną menażerią interesów i esencją wszystkiego, co gówniane w rozsławionym stadionowym rocku. Jesteśmy otoczeni cyrkiem ludzi, którzy chcą mieć nasze płomienne dusze. Nie jestem częścią szafy grającej! [źródło: rollingstone.com]
Czy faktycznie reaktywacja legendy rocka byłaby jedynie menażerią interesów?

*Sam powoduję kontrowersje. Dobra, niech będzie, że jest to płyta prezentująca nowoczesne brzmienie metalowe...
**...oraz kilku innych mniej znanych.
*** Zapis koncertu pt. "Celebration Day" [CD/BluRay] ukazał się w 2012 roku.

wtorek, 3 czerwca 2014

Ranking festiwali muzycznych w Polsce w roku 2014

Lato pełne festiwali

To jest mój subiektywny opis festiwali z uwzględnieniem gustu muzycznego oraz doświadczeń lat minionych. Kilka z dużych imprez miałem okazję odwiedzić, na niektóre z nich się wybieram, na pozostałe w tym roku zabrakło pieniędzy/czasu/wolnego itd. Od razu zastrzegam, że nie oceniam darmowych festiwali (gdzie wstęp jest bezpłatny np. Woodstock) oraz takich o których niewiele mogę powiedzieć (bo nigdy nie byłem i nie planowałem się tam wybrać).

Open`er Festival (Gdynia, 2-5.07.2014)
Open`er Festival 2014
(źródło:www.opener.pl)
Prawdziwy lider wśród festiwali jest uznawany za jeden z najlepszych w Europie. Gdyby nie to, że w ubiegłym roku bliżej mi było do Hradec Kralove, by obejrzeć Queens of the Stone Age, pewnie trzeci raz wybrałbym się na to nadmorskie święto muzyki. W 2014 line-up zwala z nóg. Organizatorzy postanowili ściągnąć prawdziwą śmietankę: Faith No More, Pearl Jam, Lykke Li, Jack White, The Black Keys, Interpol. Byłem dwukrotnie i bardzo lubię ten klimat. Karnet na Open`era to naprawdę coś pożądanego tego lata.
Doświadczenia: 2009 (Faith No More), 2011 (Primus, Prince).
Zalety: atmosfera, lista artystów, bliskość morza.
Wady: z Małopolski daaaleko ;)

Orange Warsaw Festival (Warszawa, 13-15.06.2014)
Orange Warsaw Festival 2014
(źródło: www.orangewarsawfestival.pl)
Każdy szanujący się mieszkaniec stolicy powinien już mieć karnet. Warszawski festiwal dzielnie staje w szranki z Open`erem. Lista zaproszonych artystów jest zacna: Queens of the Stone Age, The Prodigy, Pixies, Limp Bizkit, Florence+the Machine, Kings of Leon, Kasabian. Są też mocni reprezentanci polskiej sceny muzycznej jak Jamal czy Skubas. Jest też kilka legend muzyki czarnej: Snoop Dogg, Outkast czy Jurassic 5. Zagra nawet David Guetta czy Ska-P (ska punk rodem z Hiszpanii). Organizatorzy postawili na firmy znane i sprawdzone w naszym kraju. Mnie szczególnie żal, że nie zobaczę prawdziwej ikony sceny alternatywnej, czyli zespołu Pixies.
Doświadczenia:  brak.
Zalety: lista artystów.
Wady: Stadion Narodowy na Coldplay nie zdał egzaminu pod względem akustyki, mam nadzieję że na festiwalu będzie inaczej.

Sonisphere Festival (Warszawa, 11.07.2014)

Sonisphere Festival 2014
Prawdziwa torpeda wśród festiwali. Edycja z 2010 roku gościła na lotnisku Bemowo czwórkę thrashu: Metallikę, Slayera, Megadeth i Anthrax. Przyznam szczerze, że planowałem wyjazd na tamten koncert, ale się nie udało. Festiwal wciąż trzyma poziom. Zmieniła się lokalizacja. Tym razem na Stadionie Narodowym zaprezentuje się Alice In Chains, Kvelertak oraz 50% czwórki thrashu, czyli zespoły Anthrax i Metallica (który to raz w Polsce?). Dla miłośników mocnego grania pozycja obowiązkowa.
Doświadczenia:  brak
Zalety: line-up.
Wady: obawy odnośnie do akustyki wyrażałem już wcześniej.

Impact Festival (Łódź, 11-12.06.2014)
Impact Festival 2014
W zasadzie to... Black Sabbath. Dla tego zespołu warto się wybrać do łódzkiej Atlas Areny. Wygląda na to, iż prekursorzy heavy metalu tak łatwo nie odłożą gitar... Szkoda tylko, że światowa trasa koncertowa a także nowa płyta już bez pierwszego perkusisty. Billy Ward odszedł z zespołu w 2012 roku. Oczywiście podczas Impact Festivalu można będzie również posłuchać drugiej legendy rocka - Aerosmith.
Doświadczenia:  brak
Zalety: Black Sabbath.
Wady: brak mocnych supportów dla gwiazd festiwalu; dość przeciętna strona internetowa (sam profil na facebooku wszystkiego nie załatwi).

Off Festival (Katowice, 1-3.08.2014)

Off Festival
Największą gwiazdą festiwalu organizowanego przez Artura Rojka jest... Artur Rojek. Tak to wygląda, bo tegoroczna edycja oparta jest w dużej mierze na artystach mniej znanych. Ktoś powie,  że polski raper Zeus czy szkocka grupa Belle & Sebastian. Hm... W przeszłości bywali tu m.in. Iggy Pop and the Stooges, Smashing Pumpkins czy gitarzysta Sonic Youth - Thurstone Moore...
Doświadczenia:  2012 (Iggy Pop and the Stooges)
Zalety: specyficzny klimat.
Wady: hipsterka i brak headlinera, który przyciągnąłby tłumy do poznawania tych mniej znanych artystów.

Life Festival (Oświęcim, 25-28.06.2014)
Life Festival 2014
Ta impreza pewnie będzie mieć ciężko prześcignąć największe festiwale, ale co roku organizatorzy znajdują sposób, żeby ściągnąć kogoś wyjątkowego. Udało się i tym razem. O ikonie Ericu Claptonie nie będę pisał, bo już wszystko o nim zostało napisane. Nie wypada jednak nie wspomnieć o koncertowym wydarzeniu roku - jakim jest pierwszy w Polsce występ Soundgarden. Takiej okazji nie można przepuścić! Formacja z Seattle wydała niedawno świetny album, teraz będzie możliwość sprawdzić jak nowe numery prezentują się na żywo. Brawa także za supporty. Przed Soundgarden zagra Luxtorpeda (naprawdę mocna pozycja na polskim rynku rockowym). A na festiwalu pojawią także Jamal, Skubas i Kaliber 44.
Doświadczenia:  wybieram się.
Zalety: świetnie gwiazdy festiwalu.
Wady:  na razie nie stwierdzono.

Zastanawiacie się gdzie ten ranking? Ostatecznie wszystkim festiwalom przyznaję dyplomatycznie pierwsze miejsce, bo każdy jest na swój sposób wyjątkowy i najlepszy.
Wstydu na pewno nie ma. Kiedyś gwiazdy omijały nasz kraj z daleka, teraz walą drzwiami i oknami. Poza festiwalami tymi większymi i mniejszymi można się wybrać na różne koncerty klubowe. Jest w czym wybierać.
W tym roku nie odbędzie się Live Music Festival w Krakowie (wycofał się sponsor). Reaktywacja zapowiadana jest na rok 2015. Castle Party to nie moje klimaty, a o Jarocinie niewiele słyszałem. A może ktoś z Was podzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat polskich festiwali muzycznych?

środa, 1 stycznia 2014

John Revolta - Explode (2014) - recenzja płyty

Z założenia bomba, która ma wybuchnąć w Twoim odtwarzaczu. Czy mamy do czynienia z eksplodującym materiałem? Odpowiedź w recenzji płyty John Revolta "Explode" (premiera 10 stycznia 2014).

Warto omówić dokładnie cały materiał, bo pewnie nie wszyscy kojarzą wrocławski zespół John Revolta. Skład powstały jakiś rok temu nagrał 33 minutowy album, na którym znalazło się dziesięć utworów. Nad produkcją materiału czuwał Paweł Ewertowski. Okładkę zaprojektowała Anna Twardowska. Grafika płyty to strzał w dziesiątkę - konceptualna, spójna, mocno rzucają się w oczy (tak by nie móc przejść obok niej obojętnie). Brawo!
Okładka płyty John Revolta
"Explode" rozpoczyna intro sugerujące, że słuchacza czeka ostra jazda. Następnie w głośników leci prawdziwy kiler "Drive-In" - mocny, hard rockowy kawałek z darciem gęby Gauy i świetną solówką Bartesa. Później pojawia się "Get Away" znany z teledysku. Nieco spokojniejszy (choć wciąż z nogą na gazie) jest "The Sand Song"- warto zwrócić uwagę na bas Zajonca w zwrotce. Kawałek ma radiowy potencjał (może trafi na singla).  Nie wiedzieć czemu, refren autorowi powyższego tekstu skojarzył się z Danzigiem. O bogactwie kompozycyjnym tego utworu świadczy też przejście (przed solówką) a la Tool (podobne bębny i bas). Jak czerpać to od najlepszych. "Into the Swarm" ukazuje dojrzałość muzyków John Revolta; niby balladowy utwór (bębny, bas i gitara tworzą tu fajny klimat),  mocniejszy refren i znowu spokojna zwrotka. Kolejne dwa tracki z płyty były dostępne w sieci do ściągnięcia za darmo. W zasadzie można powiedzieć o nich tyle: ostre, hard rockowe. "Space Runnin`" - to mój faworyt na płycie - znakomicie podkreśla zadziorność materiału. "Green Valley" stanowi swoisty romans ze stoner rockiem: sabbathowy riff, wokale Gałkowskiego niczym Johna Garcii (znanego m.in. z takich kapel jak: Kyuss, Unida, Slo Burn czy Vista Chino). Końcówka albumu to punkrockowy "The Asteroide" i inspirowany twórczością Rage Against The Machine złowieszczy "My Riot". To wszystko! Ponad trzydzieści minut hardrockowej jazdy z elementami grunge`u i stonera.
 
Album "Explode" jest spójny, mocny, osadzony na dobrych wzorcach : Black Sabbath, Alice in Chains, Rage Against The Machine, Kyuss. Bardzo udany debiut. Bomba wybuchła. Boom!

Twórcy albumu John Revolta "Explode":
Marcin Gałkowski - wokal
Bartłomiej Duszkiewicz - gitara
Mateusz Sławecki - bas
Jan Pudłowski - perkusja

środa, 18 grudnia 2013

Najciekawsze albumy 2013 roku cz. I [zagraniczne]

Tego typu zestawienie nie mają sensu. Po co łączyć elektroniczne i rockowe albumy w jednej klasyfikacji? Mimo wszystko zaryzykowałem i wybrałem dwadzieścia płyt, tych których często słuchałem, zapamiętałem i polubiłem (niektóre aż zbyt dobrze). Statystyki na last.fm dodatkowo utwierdziły mnie w przekonaniu o słuszności wyboru. Rok 2013 był przyzwoity w muzyce. Pewnie przeoczyłem kilka perełek. Mam nadzieję, że kiedyś uzupełnię poniższą kolekcję o następne wpisy. Dziś zapraszam do przeczytania paru zdań o najciekawszych ("najlepsze" to pojęcie względne) albumach mijającego roku. Ranking jest bardzo subiektywny i nie zawiera paru płyt, których nie oceniałem. Wybrałem pozycje, będące najbliżej mojego gustu oraz muzycznych inspiracji.

Część pierwsza (miejsca 20-11):


20. How to Destroy Angels - Welcome Oblivion
How to Destroy Angel - Welcome Oblivion

Od wydania EP w 2010 roku nic się nie zmieniło. Ten sam klimat mroczno-industrialny z kobiecym wokalem. Można posłuchać, choć brzmi jak odrzuty z sesji nagraniowych ostatnich płyt Nine Inch Nails. Niemniej jednak taka muzyka pasuje jako tło do jesienno-zimowych wieczorów.

Data premiery: 5 marca 2013










19. Nick Cave and the Bad Seeds - Push the sky away

Nick Cave and the Bad Seeds - Push the sky away


Bardzo mroczna i nieprzystępna - tyle można powiedzieć o "Push the sky away". Potrzeba odpowiedniego nastroju, by w pełni się nią delektować. Album dobry, inaczej by nie znalazł się w zestawieniu. Trzeba tylko się do niego przygotować psychicznie...

Data premiery: 18 lutego 2013  









18. Nine Inch Nails - Hesitation Marks
Nine Inch Nails - Hesitation Marks


Miałem problem podczas pisania recenzji, problem mam i dziś. Co napisać o "Hesitation Marks", aby uzasadnić wybór do grona najważniejszych dzieł 2013? No chyba kierowałem się sentymentem do Trenta Reznora. Jest przecież poprawnie, mamy kompozycje bardzo przyzwoite. No i na tym pozostanę, bo jak już kiedyś wspominałem - nie będzie już drugiego "Fragile". Trzeba iść do przodu.

Data premiery: 30 sierpnia 2013  





17. College - Heritage
College - Heritage

Przeciwników synth popu nie przekonam. Tak, kompozycje są do siebie podobne, brzmienia elektroniczne, "vintage`owe" - powiedziałbym, gdybym był piewcą nowomowy. Wyróżnikiem tego ciekawego wydawnictwa jest jego transowa natura. Trochę muzyka tła, trochę odskocznia od gitarowego zgiełku. Na pewno rzecz godna uwagi, łatwa w odbiorze i fajna na długą podróż samochodem (oczywiście oprócz tracka Kavinsky " Nightcall").

 Data premiery: 1 kwietnia 2013 





16. Electric Six - Mustang
Electric Six - Mustang


Dziewiąty album elektrycznej szóstki przynosi trochę smaczków, aczkolwiek nie jest tak przebojowy jak materiał z poprzedniej dekady. Zdecydowanie brakuje przeboju, który by pchnął zespół na oficjalne zestawienia i dał większą szansę promocji. "Mustang" to coś dla fanów. Jest to kontynuacja stylistyki jaką muzycy przyjęli na dwóch ostatnich płytach.

 Data premiery: 8 października 2013  







15. Rob Zombie - Venomous Rat Regeneration Vendor
Rob Zombie - Venomous Rat Regeneration Vendor

Nie można się do tej płyty przyczepić, Wujek trzyma poziom. Stare sprawdzone patenty, chwytliwe melodie i tradycyjna aura grozy. Czego chcieć więcej?

 Data premiery: 23 kwietnia 2013












14. Black Sabbath - 13
Black Sabbath - 13

W każdym zestawieniu musi być jakieś rozczarowanie. I nie chodzi tu chyba sensu stricte o zawód muzyczny. "13" sabbathów w prawie oryginalnym składzie słucha się dobrze, podziwiać można ciężkie brzmienie, mocno czerpiące z korzeni. I tu jest właśnie pies pogrzebany. W jakim celu Ozzy, Tommy i spółka nagrywają coś, co brzmi jak ich pierwsze albumy? Może po to żeby się przypodobać fanom i przy okazji nieco sobie dorobić (lub komuś coś udowodnić). Sam nie wiem. Ideologicznie nie ogarniam całej sytuacji, muzycznie w porządku, choć nie czuję się rzucony na kolana... 

 Data premiery: 10 czerwca 2013


13. Vista Chino - Peace
Vista Chino - Peace

Nie udała się reaktywacja Kyussa (legendy stoner rocka) więc panowie zmienili nazwę i nagrali wedle wszelkich pustynnych prawideł - surowo, z nisko zestrojonymi gitarami, mocną sekcją i wokalem Johna Garcii (była w ogóle jakaś stonerowa kapela, w której on nie śpiewał?). Jest sporo dobrych kompozycji, jest moc, jest tak jak sobie wymarzyli fani klasyki wspomnianego tu gatunku. Jednak czy Vista Chino bez Josha Homme`a stanowi kwintesencję tego nowego Kyussa?

 Data premiery: 3 września 2013




12. David Bowie - The Next Day
David Bowie - The Next Day



Artysta powrócił bardzo dobrym wydawnictwem i pewnie nie jest to jego ostatnie słowo. Początek płyty jest średni - brzmi to jak rozgrzewka do naprawdę dobrej reszty. Później mamy już tylko Bowiego w wysokiej formie wokalnej i muzycznej. Im dłużej się słucha, tym bardziej podchodzi.

 
Data premiery: 8 marca 2013






 

11. The Winery Dogs - The Winery Dogs
The Winery Dogs

No i mamy drugą supergrupę* w zestawieniu (Mike Portnoy za perkusją, na basie Billy Sheezan, Richie Kotzen - śpiew, gitara). Znakomite dynamiczne kawałki, w których naprawdę sporo się dzieje ("Elevate" czy "Desire") przeplatane są udanymi balladami ("I`m no angel"). To taki melodyjny hard rock poszerzony o różne muzyczne inspiracje (głównie o bluesa).

 Data premiery: 23 lipca 2013



* Inna kapela znalazła się w czubie zestawienia.



Jak widać Black Sabbath nie spełnili moich oczekiwań, natomiast pozytywnie wypadła płyta Bowie. To jeśli chodzi o klasyków. Z nowych produkcji warto posłuchać hardrockowego albumu formacji Mike`a Portnoya z świetnym wokalem Richie Kotzena.

Za kilka dni druga część zestawienia.