Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nine inch nails. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nine inch nails. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 czerwca 2014

Nine Inch Nails (10.06.2014, Katowice - Spodek) - relacja z koncertu

Długo się zbieram, żeby napisać coś o koncercie Nine Inch Nails, który odbył się 10 czerwca w katowickim Spodku. Praktycznie w relacjach z tego wydarzenia poruszono wszystkie istotne i te mniej istotne aspekty jak: setlista, ceny biletów, akustyka, publiczność, forma zespołu, oczekiwania fanów, oświetlenie/efekty wizualne itd. Dlatego też mój krótki tekst ogranicza się do kilku konkluzji i drobnych przemyśleń z perspektywy wielkiego sympatyka zespołu.

NIN

Najpierw na scenie pojawił się support - Cold Cave. Opinie na ich temat są różne, osobiście zachowałem umiarkowany optymizm, bo mimo sporej monotonii brzmienia, amerykański duet wprowadził publikę w nieco transowy nastrój. Na szczęście NIN pojawili się punktualnie. I bez zbędnej ceremonii rozpoczęli intensywne show.

Występ dziewięciocalowych gwoździ odebrałem bardzo entuzjastycznie, pod każdym względem poczułem się usatysfakcjonowany. Najważniejsze było nagłośnienie, które moim zdaniem zdało egzamin, choć i tak niektórzy narzekali.  Z łatwością rozpoznawałem każdy dźwięk, każdy niuans. Świetnie wyglądały też animacje wyświetlane na ekranach LED-owych. Lista utworów spełniła moje najśmielsze oczekiwania. Artyści odegrali prawie wszystkie ulubione kawałki (no może poza "Sin", "Terrible Lie" oraz" We`re In This Together Now"). Publika powoli się rozkręcała i na "Head Like Hole" już wszyscy skakali, "Closer" wywołał euforię, a "Hurt" zadumę. Paleta barw w miejscu, które doskonale pasuje na industrialne klimaty, czyli Spodku (otoczenie hali będące w fazie budowy tylko podsycało przemysłowy charakter miejsca).

NIN przez ponad 90 minut swojego występu nie wchodzili zbytnio w interakcje z publicznością. Mnie to nie przeszkadzało. Jestem zwolennikiem teorii - mniej gadania, więcej grania. Trent Reznor skakał po scenie, ale już bez błota na twarzy i demolowania instrumentów, jak to dawniej bywało. Tym razem musiała wystarczyć muzyka i robiąca piorunujące wrażenie gra świateł i wizualizacji.

Nowe kawałki lepiej brzmią na żywo, niż w wersji płytowej. Szczególnie dotyczy to "Copy Of A" czy "Disappointed" Zauważyłem też, że Trent coraz chętniej zastępuje regularny zespół elektroniką (robił tak w przeszłości), ale teraz chętniej bawi się w dj-a, kawałki zyskują bardziej transowe oblicze... Oczywiście czasami łapał za gitarę.

Pojechałem, posłuchałem, pobawiłem się, do końca życia nie zapomnę. To był bardzo dobry koncert. Sto razy lepszy niż ta relacja, ale zapewniam Was, czasami brakuje odpowiednich słów, by opisać daną sytuację. To trzeba przeżyć na własnej skórze. Skórze poprzebijanej dziewięciocalowymi gwoźdźmi.

Setlista:
1. Copy Of A
2. 1,000,000
3. Letting You
4. March Of The Pigs
5. Piggy
6. The Frail
7. The Wretched
8. Burn
9. Gave Up
10. Sanctified
11. Closer
12. Find My Way
13. Disappointed
14. The Warning
15. The Great Destroyer
16. Eraser
17. Wish
18. The Hand That Feeds
19.
Head Like A Hole
20. Hurt

środa, 18 grudnia 2013

Najciekawsze albumy 2013 roku cz. I [zagraniczne]

Tego typu zestawienie nie mają sensu. Po co łączyć elektroniczne i rockowe albumy w jednej klasyfikacji? Mimo wszystko zaryzykowałem i wybrałem dwadzieścia płyt, tych których często słuchałem, zapamiętałem i polubiłem (niektóre aż zbyt dobrze). Statystyki na last.fm dodatkowo utwierdziły mnie w przekonaniu o słuszności wyboru. Rok 2013 był przyzwoity w muzyce. Pewnie przeoczyłem kilka perełek. Mam nadzieję, że kiedyś uzupełnię poniższą kolekcję o następne wpisy. Dziś zapraszam do przeczytania paru zdań o najciekawszych ("najlepsze" to pojęcie względne) albumach mijającego roku. Ranking jest bardzo subiektywny i nie zawiera paru płyt, których nie oceniałem. Wybrałem pozycje, będące najbliżej mojego gustu oraz muzycznych inspiracji.

Część pierwsza (miejsca 20-11):


20. How to Destroy Angels - Welcome Oblivion
How to Destroy Angel - Welcome Oblivion

Od wydania EP w 2010 roku nic się nie zmieniło. Ten sam klimat mroczno-industrialny z kobiecym wokalem. Można posłuchać, choć brzmi jak odrzuty z sesji nagraniowych ostatnich płyt Nine Inch Nails. Niemniej jednak taka muzyka pasuje jako tło do jesienno-zimowych wieczorów.

Data premiery: 5 marca 2013










19. Nick Cave and the Bad Seeds - Push the sky away

Nick Cave and the Bad Seeds - Push the sky away


Bardzo mroczna i nieprzystępna - tyle można powiedzieć o "Push the sky away". Potrzeba odpowiedniego nastroju, by w pełni się nią delektować. Album dobry, inaczej by nie znalazł się w zestawieniu. Trzeba tylko się do niego przygotować psychicznie...

Data premiery: 18 lutego 2013  









18. Nine Inch Nails - Hesitation Marks
Nine Inch Nails - Hesitation Marks


Miałem problem podczas pisania recenzji, problem mam i dziś. Co napisać o "Hesitation Marks", aby uzasadnić wybór do grona najważniejszych dzieł 2013? No chyba kierowałem się sentymentem do Trenta Reznora. Jest przecież poprawnie, mamy kompozycje bardzo przyzwoite. No i na tym pozostanę, bo jak już kiedyś wspominałem - nie będzie już drugiego "Fragile". Trzeba iść do przodu.

Data premiery: 30 sierpnia 2013  





17. College - Heritage
College - Heritage

Przeciwników synth popu nie przekonam. Tak, kompozycje są do siebie podobne, brzmienia elektroniczne, "vintage`owe" - powiedziałbym, gdybym był piewcą nowomowy. Wyróżnikiem tego ciekawego wydawnictwa jest jego transowa natura. Trochę muzyka tła, trochę odskocznia od gitarowego zgiełku. Na pewno rzecz godna uwagi, łatwa w odbiorze i fajna na długą podróż samochodem (oczywiście oprócz tracka Kavinsky " Nightcall").

 Data premiery: 1 kwietnia 2013 





16. Electric Six - Mustang
Electric Six - Mustang


Dziewiąty album elektrycznej szóstki przynosi trochę smaczków, aczkolwiek nie jest tak przebojowy jak materiał z poprzedniej dekady. Zdecydowanie brakuje przeboju, który by pchnął zespół na oficjalne zestawienia i dał większą szansę promocji. "Mustang" to coś dla fanów. Jest to kontynuacja stylistyki jaką muzycy przyjęli na dwóch ostatnich płytach.

 Data premiery: 8 października 2013  







15. Rob Zombie - Venomous Rat Regeneration Vendor
Rob Zombie - Venomous Rat Regeneration Vendor

Nie można się do tej płyty przyczepić, Wujek trzyma poziom. Stare sprawdzone patenty, chwytliwe melodie i tradycyjna aura grozy. Czego chcieć więcej?

 Data premiery: 23 kwietnia 2013












14. Black Sabbath - 13
Black Sabbath - 13

W każdym zestawieniu musi być jakieś rozczarowanie. I nie chodzi tu chyba sensu stricte o zawód muzyczny. "13" sabbathów w prawie oryginalnym składzie słucha się dobrze, podziwiać można ciężkie brzmienie, mocno czerpiące z korzeni. I tu jest właśnie pies pogrzebany. W jakim celu Ozzy, Tommy i spółka nagrywają coś, co brzmi jak ich pierwsze albumy? Może po to żeby się przypodobać fanom i przy okazji nieco sobie dorobić (lub komuś coś udowodnić). Sam nie wiem. Ideologicznie nie ogarniam całej sytuacji, muzycznie w porządku, choć nie czuję się rzucony na kolana... 

 Data premiery: 10 czerwca 2013


13. Vista Chino - Peace
Vista Chino - Peace

Nie udała się reaktywacja Kyussa (legendy stoner rocka) więc panowie zmienili nazwę i nagrali wedle wszelkich pustynnych prawideł - surowo, z nisko zestrojonymi gitarami, mocną sekcją i wokalem Johna Garcii (była w ogóle jakaś stonerowa kapela, w której on nie śpiewał?). Jest sporo dobrych kompozycji, jest moc, jest tak jak sobie wymarzyli fani klasyki wspomnianego tu gatunku. Jednak czy Vista Chino bez Josha Homme`a stanowi kwintesencję tego nowego Kyussa?

 Data premiery: 3 września 2013




12. David Bowie - The Next Day
David Bowie - The Next Day



Artysta powrócił bardzo dobrym wydawnictwem i pewnie nie jest to jego ostatnie słowo. Początek płyty jest średni - brzmi to jak rozgrzewka do naprawdę dobrej reszty. Później mamy już tylko Bowiego w wysokiej formie wokalnej i muzycznej. Im dłużej się słucha, tym bardziej podchodzi.

 
Data premiery: 8 marca 2013






 

11. The Winery Dogs - The Winery Dogs
The Winery Dogs

No i mamy drugą supergrupę* w zestawieniu (Mike Portnoy za perkusją, na basie Billy Sheezan, Richie Kotzen - śpiew, gitara). Znakomite dynamiczne kawałki, w których naprawdę sporo się dzieje ("Elevate" czy "Desire") przeplatane są udanymi balladami ("I`m no angel"). To taki melodyjny hard rock poszerzony o różne muzyczne inspiracje (głównie o bluesa).

 Data premiery: 23 lipca 2013



* Inna kapela znalazła się w czubie zestawienia.



Jak widać Black Sabbath nie spełnili moich oczekiwań, natomiast pozytywnie wypadła płyta Bowie. To jeśli chodzi o klasyków. Z nowych produkcji warto posłuchać hardrockowego albumu formacji Mike`a Portnoya z świetnym wokalem Richie Kotzena.

Za kilka dni druga część zestawienia.