poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kovalczyk - Kovalczyk Big Band Project (2013) - recenzja

Od idola do artysty, taką drogę przebył Paweł Kowalczyk. Pamiętam go jak przez mgłę, jak próbował walczył o sławę i kontrakt płytowy w 3 edycji programu "Idol". Być może źle wybrał, może trafił na niewłaściwych ludzi. Jednak dziś  - prawie dekadę później - jest dojrzałym twórcą (choć nadal młodym - rocznik 1981). W listopadzie ukazała się jego druga płyta pt. "Kovalczyk Big Band Project". Proces rejestracji nagrań przebiegał prastarą metodą: nagrywanie na żywo, analogowo. Tak, oto old school właśnie! 

Wszystkich uprzedzonych do ludzi mających przeszłość w programach typu "talent show" uspokajam, Paweł Kowalczyk dobrał znakomitych muzyków, co pozwoliło stworzyć spójną i bardzo dobrą płytę. Gdy usłyszałem "Raise me up" spadły mi kapcioszki. Orkiestrowy aranż ze świetnym chórem i porywającym refrenem (inspiracja gospel?).

Kovalczyk Big Band Project


"Kovalczyk Big Band Project" = big band, soul, jazz, soul, r&b oraz pop na najwyższym poziomie. Artysta znacznie poprawił umiejętności wokalne, doszlifował głos, tak że idealne wpasowuje się w poszczególne kompozycje. Płytę otwiera funkowy "Promise" (dawna miłość do Jamiroquai`a?). Balladowy "About the World" jest popisem ekspresji wokalnej (kiedyś tak robił James Brown). Wokale i chórki w "Freedom" również wprawiają mnie w zachwyt (Michael Buble czuje oddech Pawła na plecach). Ogromny potencjał posiada kompozycja "Warsaw Calling" przywołująca na myśl dokonania Amy Winehouse. Warto także posłuchać swingującego "History" z kapitalną solówką na trąbce oraz na gitarze. Pytał ktoś o funk? Proszę bardzo  - "Too much too late".



Na albumie nie brakuje gitarowych solówek, świetnych dęciaków. Gościnnie pojawiła się Beata Szałwińska (uznana na świecie pianistka). Przy partiach wokalnych pracowały Małgorzata i Magdalena Kuś (Shata QS). Natomiast wśród zacnych instrumentalistów znaleźli się: Marek Napiórkowski (gitara), Robert Kubiszyn (gitara basowa), Robert Luty (perkusja), Paweł Tomaszewski (pianino), Przemysław Kostrzewa (trąbka), Dariusz Plichta (puzon) i Tomasz Busławski (saksofon).

Paweł Kowalczyk zasłużył na wyróżnienie i sporo pochwały. Jego płyta choć utrzymana w klimacie retro, wyciąga co najlepsze z muzyki, dodając specyficzne wokale z odrobiną big bandowej metafizyki. Dlatego dziwię się, że tak dobrze wyprodukowany album umknął uwadze wielu mediów. Błąd! Trzeba promować "Kovalczyk Big Band Project", aby dotarł do jak największego grona słuchaczy. Nie tak dawno temu Glenn Miller Orchestra wyruszyła w tournée. Może zabiorą ze sobą zespół Pawła?


Lista utworów:
1. Promise
2. Everything Passes
3. Raise Me Up
4. About The World
5. Freedom
6. Dream
7. Warsaw’s Calling
8. History
9. Too Much Too Late
10. No Word

2 komentarze:

  1. Ach jak tu pięknie..
    Tyle pięknych slow.
    Tak pięknie napisanych. Radość.

    OdpowiedzUsuń