niedziela, 20 stycznia 2013

Oscary 2013 cz. I

Już za miesiąc rozdanie najbardziej prestiżowych nagród filmowych. Postanowiłem się pokusić o krótkie uwagi na temat nominowanych dzieł oraz twórców.

1. "Lincoln" (dałem notę 8/10) to przede wszystkim wyśmienita rola Daniela Day-Lewisa. Prezydent Lincoln - wódz, nauczyciel, ale także człowiek obdarzony poczuciem humoru, partner, prawdziwy lider, choć przez wielu uznawany za tyrana. 
Film jest dobry, wciągający z klimatem, ale czy zasługuje na zgarnięcie Oscara? Przede wszystkim za główną kreację i może szansę ma Tommy Lee Jones w kategorii: najlepszy aktor drugoplanowy. Scenografia, kostiumy? Tu też coś powinno trafić do rąk ekipy Stevena Spielberga.

2. "Django" (dałem notę 8/10) - tak, Quentin Tarantino jak zwykle na wysokim poziomie. Jego western to nie western, to kolaż, zlepek różnych rzeczy. Jak zawsze ciekawie, z dowcipem i po raz kolejny modny ostatnio temat niewolnictwa (patrz: "Służące", "Lincoln"). Mimo tych wszystkich plusów twórcy "Django" mogą obejść się smakiem, bo o statuetki będzie trudno. Może w kategorii najlepszy montaż dźwięku powinni upatrywać swojej szansy. No i Christoph Waltz  jako najlepszy aktor drugoplanowy ma mocną pozycję w rankingu.

3. "Operacja Argo" (dałem 9/10) - mój osobisty faworyt do statuetki. Przede wszystkim za scenariusz. Ben Affleck reżyser i odtwórca głównej roli nie otrzymał nominacji. W sumie nic straconego, bo kolega z planu - Alan Arkin pozostaje w grze o tytuł najlepszego aktora drugoplanowego. 
"Operacja Argo" to trzymający w napięciu thriller. Jest odrobinę mniej rozreklamowany niż pozostałe filmy, ale może okazać się czarnym koniem. Poza konkursem pozycja obowiązkowa dla kinomanów. Jeśli nie widzieliście w kinie, to będzie okazja zobaczyć na DVD/BluRay.


cdn.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza